Ciska głaz pierwszy lepszy, by ugodzić
Turkawkę, ze snu ociężałym lotem
Przelatującą, i w grozie zamiera,
Gdy kamień głucho uderza i ciężko
O ziemię. Oto bieży2 woda prędka,
Jak gdyby śladem nocy, co pełzając,
Odeszła, pragnąc runąć w mrok, chłodnawym
Tchnieniem, tak sroga, obojętna, podczas
Kiedy tam w dali Zbawiciel i Matka
Cicho, cichutko rozprawiają sobie