Ocucona opowiada:

— Zobaczyłam... płonące jak głownie oczy. Włosy rozwichrzone na całunie... Paznokciami grzebie w drzwiach. I wzdycha: „Tatusiu, mamusiu!”.

Potem następni ją zobaczyli. Coraz więcej ludzi ją widziało. Powoli wszyscy się do dybuka przyzwyczaili... A bez fartucha żadna kobieta w miasteczku już za drzwi nosa nie wychylała. Żeby dybuk nie uzyskał władzy nad nią.

A kiedy związek małżeński nie jest taki, jak w niebie zapisano, nie jest właściwym związkiem. I oto zdarza się taka historia:

Pewnego wieczoru Surele zanosi do domu koszyki. Matka zatrzymała się przy straganie. Myśli sobie Surele, że warto tymczasem napalić w kuchni. Nim się jednak obejrzała, wpada do domu matka z okrzykiem radości:

— Córeczko, już więcej koszyków nie będziesz dźwigała. Do brzegu, do kramu nie będziesz chodziła.

Twarz Surele pokryła się bladością.

— Co się stało, mamusiu?

— Co się stało? Twój narzeczony wrócił z lasu. Polecił przekazać nam tę nowinę. Reb Pinie spotkał mnie przed drzwiami. Zaraz nadejdzie.

Przyjdzie z minjanem13 Żydów i z poczęstunkiem. Zgodnie z tym, co obiecał.