— Pan — zaczyna — pozwo...
Ale nie kończy. Ma przenikliwszy wzrok od chłopa.
Od razu poznaje, że ze mnie żaden tam puryc. I natychmiast jest już połową ciała na wozie. Zastanawia się tylko nad tym, gdzie ma usiąść. Może przy powożącym chłopie? Mimo wszystko pasażer to jednak „niemiec”173.
Ja jednak zdążyłem zrobić mu miejsce obok siebie.
— Siadajcie reb Mojsze!
Dwa razy nie trzeba mu powtarzać. Już usadowił się i już gada:
— Po pierwsze, szolem alejchem174 Żydowi, a po drugie, serdeczne dzięki! Machorka Macieja działa jak wódka. Można się upić. I po trzecie: skąd Żyd wie, że nazywam się Mojsze? Pan mnie zna?
Mówię mu, skąd wiem, a on ze swojej strony uspokaja mnie:
— Tylko przejadę przez rozlewisko — powiada — i zaraz potem kieruję się na prawo. A pan zapewne jedzie w lewo?
Zaczyna mnie badać, ale ja mu przerywam: