— Jakże ta woda w rozlewisku błyszczy. Istne lustro.
— Ba! Taka woda... — i na tym kończy, ale ja czuję, że za tym się coś kryje.
— Co to za woda? Deszczowa?
— Deszczowa! — powiada ze złością. — A kiedy padał tu deszcz?
— W takim razie musi gdzieś tu być jakieś źródło.
— Skąd tutaj źródło? — W promieniu dziesięciu mil nie ma czegoś takiego.
— W takim razie co?
— W takim razie? Nic.
Przechowuje jakąś tajemnicę.
— A jednak skąd ta woda?