— Kłamiesz! Czegoś ci potrzeba!
— Czego? — pyta zdumiony Chaim-Boruch i czuje, jak do ust napływają mu słowa: „Potrzebne jest błogosławieństwo na groch i drożdże”.
Rabi nie daje mu dalej mówić i cedząc powoli każde słowo, jakby miało wartość perły oświadcza:
— Tobie, Chaimie-Boruchu potrzebny jest cybuch!
Zebrany w bóżnicy tłum nie posiada się ze zdumienia. Rabi zaś ciągnie dalej:
— Ty używasz przy paleniu takiej zwykłej furmańskiej małej fajeczki.
Słysząc to Chaim-Boruch się poruszył. Z ust wyślizgnęła mu się fajeczka. Z trudnością zdołał wybąkać jedno zdanie:
— Dobrze, powiem to Sarze-Rywce.
— Tak, powiedz jej, żeby ci kupiła dużą fajkę. Taki duży cybuch jak mój. Weź go na miarę.
I mówiąc to rabi wręczył mu swój świąteczny cybuch.