— Złodziejskie pieniądze! Zbójeckie pieniądze! — woła czarny anioł. — Wycyganił je od naiwnych ludzi. Wydarł je wdowom, zrabował od sierot, wykradł je ze skarbonek, w których zbierane były datki dla biednych. Przesiąknięte są łzami i krwią. Zobacz, jak Lejbl budzi się, kiedy tylko ruszają jego złoto.
Konający ma oczy zamknięte. Miota się. Rzuca się.
Białego anioła ogarniają dreszcze. Pierwszą parą skrzydeł zasłania sobie twarz.
Przez szczelinę w okiennicy wdziera się do izby promień wschodzącego słońca. Pada na powieki konającego.
Pod działaniem promienia powieki zaczynają drżeć.
Po raz ostatni konający otwiera do połowy oczy. Pożółkłymi wargami wyszeptuje pytanie:
— Kto tu jest?
— Ja — odpowiada czarny anioł. — Przyszedłem zabrać ci duszę.
— Dokąd?
— Do piekła!