A wczoraj nawet gorączki nie miałem...
29 kwietnia
Ja już od wczoraj wiedziałem, że żyć będę. A oni nic jeszcze nie wiedzą...
Życie, życie... ileż uroku w tym słowie!
A oni nic, nic jeszcze nie wiedzą. Przywołałem dziś Amelkę i powiedziałem tylko: „Wyjedziemy wszyscy”, a ona widać nie zrozumiała, bo płakać zaczęła. Tu wszyscy ciągle płaczą, nie wiem dlaczego, może z radości?... Może im Starzecki co powiedział, a oni się boją, żeby mnie nagłą wiadomością nie wzruszyć? Ja dziś nic jeszcze mówić nie będę, ale jutro, jutro...
Wyjedziemy zaraz na wieś wszyscy, wszyscy, wszyscy... Chcę ich mieć koło siebie. Wariuję z radości, kiedy myślę, co to będzie. Poproszę, żeby mnie ciągle na słońcu trzymali — będę pił słońce. Tu z okna niewiele widać, ale czuję, że już wszędzie musi być zielono, wesoło. I grusze po sadach pewnie już białe od kwiecia zupełnie — takie białe, jakby kto śniegiem przyprószył. A może już pojutrze wyjedziemy? Bo mnie siły ogromnie wracają. Niech mnie tylko z tego pokoju wyniosą, a od razu zdrów będę. Uniwersytet rzucę zupełnie i do gospodarstwa się wezmę, byle bliżej słońca i zieleni. Zosia, nim za Stacha wyjdzie, przy mnie zamieszka i będzie mi ciągle grała moje najulubieńsze melodie. Dziś same arpedżia mam w uszach, a słońce i zieleń na oczach.
Że się Starzecki pomylił, nic dziwnego, cóż on!... Ale Łopacki, Łopacki!
Wreszcie czemuż by i on nie miał się pomylić?... Pomylił się, nie poznał na chorobie, naturalnie, naturalnie...
*
Zmarł nad ranem dnia 30 kwietnia. Umierał bezprzytomnie.