Wziął rzecz, której zdatności dotąd był nie wiedział,

Gdy więc smutny i w myślach zatopiony siedział,

Nie wiedząc, czy los wielbić, czyli nań narzekać,

Tak niezwyczajnie słońce zaczęło dopiekać,

Iż nie mając wśród pola żadnego schronienia,

Z rozpostartej umbrelki zyskał pomoc cienia.

Wtem zbierały się chmury i wiatry powstały;

Lubo w tej porze163 bramin cierpliwy i trwały,

Przecież widząc, co zyskał, rzekł sobie: «Duch zdarzył.

Kto wie, może w tym darze i inne skojarzył?»