A gdy się puchar coraz zbliżać raczył,

Krzyknęli: „Zgoda!...” Tak wojny siedlisko

W punkcie dzban miejscem pokoju oznaczył.

Czarni i bieli, kafowi i szarzy,

Wszystko się łączy, wszystko się kojarzy.

Za czyje zdrowie pili w takiej porze,

Nie wiem — lecz, gdybym znajdował się z niemi,

Piłbym za twoje, szacowny przeorze,

Za twoje, który czyny chwalebnemi

Jesteś i mistrzem, i ojcem w klasztorze