Co dzień nowe rozkazy i pisał, i mazał.

Do gumien, obór, stodół porozsyłał sługi,

Chodził rano i wieczór, gdzie orały pługi.

Jedne zyski wyprosił, a drugie wyfukał;

Zwiózł wcześnie, przedał dobrze i kupca oszukał.

Rok się skończył, perceptę gdy z ekspensą19 liczył,

Poszedł handel z intratą20 i jeszcze pożyczył”.

„To pewnie były zbytki?” „Źle jadł, źle się nosił”.

„Pewnie w święta?” „I to nie, w dom gości nie prosił”.

„Może jejmość?” „Ta zawżdy siedziała nad przędzą,