Co widocznie20 nie zyskał, po cichu ukradnie.

Zasmakuje rzemiosło, ażci złodziej w domu.

Zaprawił się na małej kwocie po kryjomu,

Pójdzie dalej; z początku trwożny i przelękły,

Ośmieli się: już kłódki, już zawiasy pękły;

Skradł skarbiec, zniknął z oczu, a odmienny stanem,

Przez kradzież (jak to teraz) zostanie i panem”.

„A któż to teraz okradł?” „Nie odpowiem snadnie,

Raczej pytaj, mój bracie, kto teraz nie kradnie.

Stracił ten kunszt odrazę, przemyślnych oświeca21,