»A pfe, mospanie! parkan, czemu nie sztakiety?«

Wysiadła, a z nią suczka i kotka, i myszka;

Odepchnęła starego szafarza Franciszka,

Łzy mu w oczach stanęły, jam westchnął. W drzwi wchodzi.

»To nasz ksiądz pleban!« »Kłaniam269«. Zmarszczył się dobrodziéj.

»Gdzie sala?« »Tu jadamy«. »Kto widział tak jadać!

Mała izba, czterdziestu nie może tu siadać«.

Aż się wezdrgnął Franciszek, skoro to wyrzekła,

A klucznica natychmiast ze strachu uciekła.

Jam został. Idziem dalej. »Tu pokój sypialny«.