Już też więcej nie mogłem tych bajek wytrzymać.
Uciekłem. Jejmość w rządy. Pełno w domu wrzawy,
Trzy sztafety278 w tygodniu poszło do Warszawy;
W dwa tygodnie już domu i poznać nie można.
Jejmość w planty279 obfita, a w dziełach przemożna,
Z stołowej izby balki wyrzuciwszy stare280,
Dała sufit a na nim Wenery Ofiarę281.
Już alkowa282 złocona w sypialnym pokoju,
Gipsem wymarmurzony283 gabinet od stroju.
Poszły słojki z apteczki, poszły konfitury,