Mruczące po kamyczkach gdzieniegdzie strumyki,
Tu kiosk272, a tu meczecik, holenderskie wanny,
Tu domek pustelnika, tam kościół Dyjanny273.
Wszystko jak od niechcenia, jakby od igraszki,
Belwederek274 maleńki, klateczki na ptaszki,
A tu słowik miłośnie szczebioce do ucha,
Synogarlica jęczy, a gołąbek grucha275,
A ja sobie rozmyślam pomiędzy cyprysy
Nad nieszczęściem Pameli276 albo Heloisy277...«
Uciekłem, jak się jejmość rozpoczęła zżymać,