Ów celnik, co wytartym odziany kontuszem,

Zaczął sławne rzemiosło z świętym Mateuszem503,

Przeszedł i apostoła: ten wrócił, co zyskał,

Nasz wziął, schował, zarobił i jeszcze uciskał:

Zgoła stał się najpierwszym w rachmistrzowskiej sztuce,

A coraz postępując w tak wielkiej nauce,

Doszedł tego, iż dziesięć od sta znaczna strata!

Kradzieżą oczywistą wzniosła się intrata504.

Kraj zdarł, kradł go bez wstrętu, a wyszedł jak święty.

O kunszcie krasomówski505 w skutkach niepojęty!