Brać lichwę od dłużników jaśnie oświeconych.

Dumą wewnątrz nadęci, zbytkiem podupadli,

Nie wstydzą się ci żebrać u tych, co je skradli83;

Oszukani, klną na dal, a łaszą się z bliska,

Śmieje się pan Mikołaj, a majętność zyska.

Za jedną, która poszła, w rok idzie i druga,

Aż ów lichwiarz pokorny, uniżony sługa,

Większy pan niż jegomość, którego wielmożni84;

Tak lecą w zdradne sidła młodzi, nieostrożni.

Omamiony nieprawym polorem i gustem,