Wziąłem po niej w posagu cztery wsie dziedziczne,

Piękna, grzeczna, rozumna». «Tym lepiej». «Tym gorzej.

Wszystko to na złe wyszło i zgubi mnie wsporzej238;

Piękność, talent wielkie są zaszczyty239 niewieście,

Cóż po tym, kiedy była wychowana w mieście».

«Alboż to miasto psuje?» «A któż wątpić może?

Bogdaj to240 żonka ze wsi!» «A z miasta?» «Broń Boże!

Źlem tuszył241, skorom moją pierwszy raz obaczył,

Ale żem to, co postrzegł, na dobre tłumaczył,

Wdawszy się242 już, a nie chcąc dla damy ohydy243,