Wiejski Tyrsys, wzdychałem do mojej Filidy244.

Dziwne były jej gesta245 i misterne wdzięki,

A nim przyszło do ślubu i dania mi ręki,

Szliśmy drogą romansów246, a czym się uśmiéchał,

Czym się skarżył, czy milczał, czy mówił, czy wzdychał,

Widziałem, żem niedobrze udawał aktora,

Modna Filis gardziła sercem domatora.

I ja byłbym nią wzgardził; ale punkt honoru,

A czego mi najbardziej żal, ponęta zbioru247,

Owe wioski, co z mymi graniczą, dziedziczne,