Śmieje się pan Mikołaj, a majętność zyska.

Za jedną, która poszła, w rok idzie i druga,

Aż ów lichwiarz pokorny, uniżony sługa,

Większy pan niż jegomość, którego wielmożni31;

Tak lecą w zdradne sidła młodzi, nieostrożni.

Omamiony nieprawym polorem i gustem,

Piotr, co zaczął być stratnym32, jest teraz oszustem.

Gdy nie ma wsi na zastaw, dopieroż pieniędzy,

Chcąc uniknąć i głodu, i zimna, i nędzy,

Istotną dolegliwość gdy, jak może, tai,