Wiąże się z towarzyszmi, podchlebia i rai,

Czatuje, jak by ze wsi domatora dostać,

A uprzejmego biorąc przyjaciela postać,

Zaczyna rządy w domu, częstuje i sprasza,

Dobry gust gospodarza wielbi i ogłasza,

W spółce jest do wszystkiego, choć pieniędzy nie ma,

I poty w więzach tego, co usidlił, trzyma,

Aż go sobie we wszystkim uczyni podobnym.

Więc ten, co niegdyś oczy pasł gustem ozdobnym33,

Wraca do domu zdarty, smutny, po kryjomu,