W oczach skra zajadłości błyszczy się i żarzy:
Spuszcza je na blask cnoty, a zjadle5 pokorny,
Sili się swej niecnocie kształt nadać pozorny6.
Próżna praca. Sama się złość z czasem odkrywa.
Spada maszka7, a zdrajca, co pod nią przebywa,
Tym jeszcze wszeteczniejszy, im dłużej był tajny.
Ten, co ma umysł zwrotny8, a język przedajny,
Idzie za nim Konstanty, szczęśliwy, że wygrał,
A co w pierwszych początkach żartował i igrał,
Czyniąc jak od niechcenia, gdy sztucznie9 się czaił,