Dwoiste wychowanie, którego treściwy obrazek skreśliłam, jest ściśle złączone z panującym systemem podwójnej moralności.

Jakkolwiek system ten jest takim teoretycznym absurdem i fizyczną niemożliwością, że z konieczności wywołuje moralność potrójną, a raczej tolerowany i uznany występek jako swe dopełnienie, to jednak otoczony jest tak ogólną czcią i zawarowany tak niewzruszonym zwyczajem, że potrzeba dużej dozy odwagi, by go krytykować.

W uznaniu tego systemu dzielimy dziś już wszystkie cnoty na męskie i kobiece, coraz bardziej naturalnie dział kobiecy bogacąc i w nadmiarze gorliwości wprowadzając tę podwójną buchalterię nawet do książeczek dla dzieci i młodzieży. Jeden ze znanych na polu literatury dziecięcej autorów wygłosił z całym namaszczeniem taką naukę moralną:

Brzydko, gdy chłopcy kłamią, ale stokroć gorzej

I smutniej tacie i mamie,

Kiedy serce dziewczynki do kłamstwa się wdroży,

Kiedy dziewczynka kłamie.10

Gdybyż chociaż na książce napisano, że nie można jej dawać do ręki chłopcom!

Zazwyczaj dwoistość tę staramy się usprawiedliwiać uwagą, że natura dziewcząt i chłopców jest odrębna i tej odrębności w wychowaniu zacierać nie należy; potocznie się wyrażając, że chłopcy chłopcami, dziewczynki dziewczynkami pozostać powinny. Niewątpliwie natury ich są odmienne, i to tak dalece, że my nawet mimo najszczerszej chęci nie moglibyśmy ich zrównać. Nasza rozczulająca opieka nad prawami przyrody jest zupełnie zbyteczna. Czyż potrzeba na to specjalnych starań i zabiegów, żeby z ziarnka grochu nie wyrosła przypadkiem róża?

Właściwie przy obecnym systemie wychowania odrębność obu płci jest raczej teoretycznie uznanym pewnikiem niż praktycznie stwierdzoną prawdą. Hodując różnice sztuczne, nie możemy wiedzieć dokładnie, jak objawiłyby się różnice naturalne, gdybyśmy im się swobodnie rozwinąć pozwolili.