Jedyną drogą do gruntownego zbadania w tym, jak i w wielu innych wypadkach może być doświadczenie i obserwacje czynione na jak największej ilości osobników. Należałoby zebrać bardzo wielką ilość spostrzeżeń nad dziewczętami i chłopcami, rozwijającymi się w podobnych zupełnie warunkach i wykazać dopiero, o ile odmiennie manifestują się ich skłonności naturalne, gdy im się swobodnie objawiać dozwolimy.
Do takich spostrzeżeń obecnie zupełnie nie mamy pola, gdyż zwyczajem powszechnym i utartym jest, iż wychowawcy sami akcentują w postępowaniu swoim a priori11 przyjęte różnice, zanim wychowańcy mają sposobność zdradzić się z nimi.
Zarzucić by można, że celem wychowania nie jest wzbogacenie nauki, lecz rozwój pomyślny dziecka, że szczęścia jego dla eksperymentów poświęcać się nie godzi, że pedagogia jest środkiem jedynie i że ona wychowańcom, a nie oni jej służyć powinni, a przeznaczenie kobiety tak różne jest od przeznaczenia mężczyzny, że dla szczęścia obojga i kierunek ich wychowania odmienny być powinien.
Istotnie na wszystkie te uwagi zgodzić by się można, z pewnym co do ostatniej zastrzeżeniem. Przeznaczenie kobiety na wielu punktach odmienne jest od przeznaczenia mężczyzny, jednakże na wielu jest takie samo i kto wie, czy tych ostatnich nawet nie jest więcej.
Dalej jeszcze należałoby wykazać, czy wychowanie, jakie chłopcy i dziewczęta dziś odbierają, odpowiada istotnie celowi, czy usposabia ich do życia dalszego, czy wreszcie różnica w postępowaniu wychowawców przyczynia się do szczęścia jednej i drugiej połowy rodzaju ludzkiego.
Nie zapominajmy przecież, że między dwiema odmianami ogólnego gatunku „człowiek” zachodzą i fizycznie także tylko różnice, a nie przeciwieństwa, a jak organizm kobiecy nie mniej niż męski potrzebuje światła, ciepła, powietrza i żywności, spoczynku i ruchu, tak też i natura moralna kobiety w głównych zarysach ma też same co i męska potrzeby.
Nie przeceniajmy więc tych przyrodzonych różnic i prowadząc młode pokolenie, stosujmy się tylko do ich naturalnych potrzeb, zbaczając w miarę konieczności na prawo lub na lewo, lecz nie popychając ich w dwóch wprost przeciwnych kierunkach, pomnąc12, że przecież w interesie ogólnego dobra drogi ich jak najczęściej łączyć i schodzić się muszą.
Mówiąc o przeznaczeniu mężczyzny i kobiety, zapominamy zbyt często o bardzo pospolitym fakcie i o najelementarniejszym prawie, tj., że natura przede wszystkim skazała ich na wspólne pożycie. Świat męski i żeński nie stanowią dwóch odmiennych społeczeństw, lecz zlewają się w jedno, nie są to dwa wrogie obozy, lecz jedna i ścisła organizacja, którą wspólność celów i ogólnych przeznaczeń łączy, a tylko pomniejsze rozdzielają cechy.
Jeżeli płonne byłoby usiłowanie zatarcia tych różnic i nikt pragnąć nie może ani zniewieścienia mężczyzn, ani też zmężczyźnienia kobiet, to natomiast zaostrzenie kontrastów, wytwarzanie się sprzeczności, których natura nie stworzyła, wydrążanie przepaści tam, gdzie jak najwięcej mostów stawiać by należało, tłumaczyć się może tylko dziwnym jakimś zaślepieniem.
Dążeniem wychowawców powinno być, zarówno ze względu na indywidualne szczęście, jak i na ogólne dobro społeczeństwa, nadanie chłopcom i dziewczętom takiego kierunku, aby o ile możności jak najlepiej rozumieli się wzajemnie i jak najłatwiej ze sobą zgadzali.