Nie obawiajmy się zbytecznie o zatratę cech wrodzonych, natura oszukać się nie da; krępować ją, aby się nie wykoleiła, jest rzeczą zbyteczną.
Nie uprzedzajmy — przeciwnie, pozwólmy, aby nam sama odkryła swe tajemnice, a wtedy większą zyskamy pewność, że nie sprzeniewierzymy się jej prawom. Dotychczas łatwiej nam przeciw niej grzeszyć, gdyż zamiast jej słuchać, sami dyktujemy jej swą wolę i dalecy od wspierania przyrodzonego porządku rzeczy, usilną naszą pracę obracamy na utrzymywanie nieustannej walki dwóch żywiołów.
Istotnie, w obecnych zwyczajach leży, że od samego już urodzenia traktujemy chłopców i dziewczynki w ten sposób, jakbyśmy ich chcieli sobie wzajemnie jak najbardziej obcymi uczynić. Od urodzenia niemal utwierdzamy dzieci w tym przekonaniu, że dziewczynka i chłopiec to zupełnie niepodobne do siebie i niemające ze sobą nic wspólnego istoty, od pierwszych chwil rozbudzenia się umysłowego dzieci nasze czują, że wprost odmiennym podlegają prawom, że co uchodzi jednemu, potępiają u drugiego, i na odwrót.
Trudno przewidzieć, jakie korzyści wychowanie z tego systemu odnieść może. Cóż zyskujemy na przykład na podsycaniu w dziewczętach próżności, którą karcimy w chłopcach, na tolerowaniu niedołęstwa, podczas gdy od ich braci wymagamy przede wszystkim, aby sami radę sobie dawali.
Słysząc tu i ówdzie jeszcze uwagi, że dla dziewczyny każda porcja nauki jest aż nadto wystarczająca, widząc to systematyczne rozpieszczanie, wydelikacanie, ochranianie córek obok hartowania synów, przypuszczać by można, że istnieje gdzieś jakieś ministerium13 opieki nad głupimi i niedołężnymi kobietami.
Wiadomo jednak, że przeglądając najstaranniej wszelkie możliwe wykazy instytucji krajowych i zagranicznych dla dobra ludzkości stworzonych, nigdzie z żadną podobną spotkać się nie można; mężowie zaś w obecnych czasach zbyt wiele mają do czynienia, aby się podobnej podejmować misji, wreszcie, jak się przekonamy, zupełnie nie posiadają kwalifikacji odpowiednich do tego.
Postęp, jaki się dokonał w ciągu bieżącego stulecia na korzyść kobiet, choć niewiele zmienił ich położenie, na wychowanie przynajmniej w pewnych kierunkach dodatnio oddziałał. Dziś już dość powszechnie przyjęta jest zasada, że rozum, pracowitość, energia, nauka nie szpecą i nie wykolejają kobiety, lecz przeciwnie, czynią ją pożyteczniejszą społeczeństwu. Większa część zalet, niegdyś jako monopol wyłączny płci silnej uważana, dziś już i w kobiecie ceniona bywa, i ani lękliwość, słabość i chwiejność woli, ani też bezmyślność i czułostkowość nie są niezbędnym warunkiem jej doskonałości.
Zapewne, że praktyka nie zawsze z zasadami w zgodzie pozostaje i że w teorii może niejedno jeszcze czas udoskonali, niemniej jednak znacznego bardzo na tym polu postępu zaprzeczyć nie można.
Dlaczego, gdy wychowanie sióstr w nową, udoskonaloną weszło fazę, w wychowaniu braci żadnych równoległych zmian nie zaprowadzono? Dlaczego z postępu pojęć jedynie dziewczęta korzyść odnosić mają, podczas gdy chłopcy rozwijają się jeszcze na takich zasadach, jak gdyby w poglądach ogólnych żadna nie zaszła różnica?
Jeżeli uznaliśmy, że niektóre dawniej specjalnie męskie zalety są zaletami ogólnoludzkimi i kobiecie również bardzo przydać się mogą, zróbmy jeszcze krok dalej i zastanówmy się, czy między tymi cnotami, które wyłącznie kobietom polecano, nie znalazłyby się i takie, które i dla mężczyzn pewną wartość przedstawiają.