Już to przede wszystkim zbyt wcześnie wpajamy w dzieci przekonanie, że mężczyzna dlatego tylko, że się mężczyzną urodził, jest jakąś wyższą, uprzywilejowaną istotą. Wpływa to naturalnie niekorzystnie na dziewczęta, lecz nieporównanie więcej demoralizuje chłopców, przyzwyczajając ich do myśli, że może istnieć wyższość nie na osobistej zasłudze oparta. Równocześnie słyszą oni nieraz, że chłopcu uchodzi wiele rzeczy takich, na które nie pozwala się jego siostrom, co znowu utwierdza ich w przekonaniu, że ich wyższość z moralną wartością nic wspólnego nie ma. I tak: synowi wolno być zarozumiałym, szorstkim, opryskliwym, nieporządnym, hałaśliwym, niezgrabnym i gwałtownym, podczas gdy córkom zalecamy skromność, łagodność, porządek i dobre maniery.

Nie wiem, czy ludzkość dużo straciłaby na tym, gdyby malcy nie tłukli szklanek, nie rozbijali mebli, nie bili swych sióstr i umieli być uprzejmi, gdyby wyrostki nie zadzierali nosów i nie wdawali się w niemądre przechwałki; gdyby młodzi panowie nie słynęli z tzw. kawalerskiego nieporządku, który do rozpaczy doprowadza ich matki, żony i siostry; wreszcie gdyby mężczyźni umieli zapanować nad złym humorem i wybuchami gniewu, nie zatruwali życia swemu otoczeniu.

Łagodność i cierpliwość jest niezmiernie potrzebna kobiecie, zgoda na to, ale dlaczegóż tylko kobiecie? Czy dla mężczyzny życie nie ma żadnych przeciwności? Czy los ściele jego drogę samymi kwiatami? Czyż mężczyzna nigdy nie choruje, nie cierpi choćby na ból zębów? Nie doznaje żadnych utrapień? Czyż wreszcie nieraz nie jest zmuszony czekać wytrwale, pracować mozolnie?

Zapewne cierpliwość i łagodność doprowadzona do ostateczności przechodzi w ślamazarne niedołęstwo i przed tą ostatecznością należy mężczyzn jak najusilniej chronić, ale czyż ślamazarne niedołęstwo i kobiecie szkody nie wyrządza? Wszak to ono czyni, że słabe matki psują dzieci swoje, że niezaradne gospodynie trwonią, same nie wiedząc na co, pieniądz przez męża zapracowany, że pozwalają się oszukiwać, okłamywać, wyzyskiwać, okradać, a wreszcie za nos wodzić, na czym ani mąż, ani dom, ani dzieci nic nie zyskują.

Czy to wyłączne zalecanie cierpliwości dziewczętom wynika stąd, że natura lepiej je do niej usposabia? Bynajmniej!

Wiadomo przecież, że przeciętne kobiety wrażliwsze i więcej nerwowe są od mężczyzn. Otóż wrażliwość i nerwowość są to warunki, które kształcenie cierpliwości niezmiernie utrudniają. Wiadomo również, że ułatwia je wyższy rozwój umysłowy, utarło się nawet wyrażenie „brać na rozum”, które doskonale maluje wewnętrzny proces, jaki się w człowieku wobec przeciwności dokonuje.

Otóż, chcąc w kobietach cierpliwość wyrabiać, należy w nich właśnie najusilniej kształcić władzę, która tej pracy wewnętrznej sprzyja, przez co niezmiernie zadanie im ułatwimy.

Z drugiej strony, gdy w mężczyznach rozum cenimy wysoko i nad rozwojem jego pracujemy, wymagajmyż, aby z niego i w tym kierunku korzyść osiągali i posługiwali się nim do opanowania nierozsądnych wybuchów.

Specjalne znaczenie tych dwóch cnót kardynalnych dla kobiety wynika jedynie ze zwolnienia od nich mężczyzny, przez co uczyniliśmy go dla niej tak nieznośnym, iż jedynie przez olbrzymie panowanie nad sobą godzić się może z losem, który ją do niego przykuwa.

Zdanie to bynajmniej nie jest paradoksem, choć się nim pozornie wydaje.