Wiem, że w pewnej epoce życia pociąg naturalny zawiązuje nici sympatyczne między osobnikami płci różnej i sprawia, że mężczyźni i kobiety pragną zbliżenia się wzajemnego. Jest to tylko dowodem, że najfałszywiej nawet skierowane wychowanie praw natury przełamać nie może, choć może je paczyć, krzyżować i w miejsce naturalnych zdrowych warunków wytworzyć ułomne i kalekie.

Wychowanie, jakie obecnie istotom obu płci dajemy, sprawia, że ich wzajemny pociąg na jak najkruchszych, jak najlichszych opiera się czynnikach; jest też w większości wypadków chwilowym zwycięstwem zmysłów nad duchem i trwa przerażająco krótko.

Przypatrzmy się tylko dziewczętom i chłopcom w epoce poprzedzającej dojrzałość, to jest wtedy, kiedy ów naturalny pociąg nie rozbudził się jeszcze. Czyż można zaprzeczyć, że między tymi dwoma dziecinnymi światami najzupełniejsza niechęć panuje? Wydelikacone, nadmiernie roztkliwione, rozpieszczone, a przy tym wystrojone dziewczynki patrzą na swych braciszków lub znajomych jak na bandę zbójów, czatujących jedynie na to, aby je kułakować14, wyśmiewać, a przy tym pognieść ich sukienki i włosy im wytargać. Chłopcy widzą w nich znowu jakieś niemądre cacka do niczego niepotrzebne, laleczki śmieszne w swej pretensjonalności i jak wszystkie lalki dopiero wtedy zabawne, gdy potłuczone. Rodzice i starsi bronią im ze sobą przestawać wzajemnie, obawiając się, aby dziewczynki chłopięcych manier nie nabrały i wykwintnych nie zmarnowały strojów. Gdyby jednak toalety panienek mniej były wyszukane, a ich nerwy mniej wydelikacone, może w towarzystwie rówieśników pozbyłyby się niejednej próżnostki i z niejednego wyleczyły kaprysiku, a wzajemnie wpłynęłyby cokolwiek na ucywilizowanie dzikiego chłopięcego społeczeństwa.

Co się tyczy kobiet, na mocy licznych przykładów twierdzić mogę, że te, które się w towarzystwie braci wychowują, jeśli ich od nich żadnym murem chińskim nie oddzielono, a wiek niezbyt jest oddalony, nie mają ani tysiącznej części tych właściwych kobietom małostek, drobnostkowych próżności, zazdrości, pretensji, kaprysów co inne, wyłącznie wśród kobiecego dojrzewające otoczenia.

Coś analogicznego prawdopodobnie dzieje się z mężczyznami. Obie płci we wzajemnym zbliżeniu odnieść mogą ważne bardzo moralne korzyści, jeżeli zbliżenie to nie odbywa się, jak dziś przeważnie, jedynie na gruncie salonowej kokieterii z jednej, a galanterii z drugiej strony.

Zamiast wzajemnego wpływu i porozumienia otwartego jest dziś jeszcze na porządku dziennym gra w chowanego, obustronne zastawianie sideł; zamiast szczerej sympatii drażnienie i bałamucenie, mające na celu nie wyjaśnienie sytuacji, lecz doprowadzenie do zupełnego odurzenia i ślepoty.

Miłość, powiadają, jest ślepa; może jest nie zawsze, gdyby jednak nie bywała ślepa, nic by zapewne nie skłoniło większości dzisiejszych kobiet i mężczyzn do wiązania się ze sobą na całe życie, na całą przyszłość. Dzisiejszych, mówię, gdyż nie wątpię, że to wszystko, co czyni ich wspólne pożycie ciężkim, trudnym, niebezpiecznym, jest jedynie wynikiem bardzo poważnych błędów obecnego wychowania.

Gdy dwie istoty płci jednej zawiązują ze sobą jakąkolwiek spółkę, postanawiają zamieszkać razem, wspólnie podjąć pewną pracę i zgodnie ją prowadzić, bardzo starannie badają się wzajemnie, czy istnieje między nimi podobieństwo poglądów, dążeń, pojęć moralnych i przyzwyczajeń. Porządna i spokój miłująca unikać będzie pożycia z hałaśliwą i do nieładu przywykłą, oszczędna nie wiąże się interesem z marnotrawną, cnotliwa i skromna z niemoralną i luźnych obyczajów, gburowata z łagodną, dobrze wychowana z nieokrzesaną itd.

Gdy jednak mężczyzna i kobieta łączą się nierozerwalnymi węzłami (ściślejszymi niż jakiekolwiek inne) wychowanie skazuje ich z góry na domowy antagonizm dwóch sprzecznych żywiołów i sprawia, że każda z nich w swej drugiej połowie spotyka się z objawami niezrozumiałymi, do których jej żadnych nie udzielono objaśnień. Co dla jednego hańbą, dla drugiego przechwałką, co dla jednego poniżeniem, to właśnie wyższością drugiego, co jest codziennym nawyknieniem jednej strony, stanowi nieszczęście drugiej.

A jednak czyżby nie można uniknąć tysiąca bolesnych zawodów, przejść i przewrotów moralnych nareszcie, gdyby pojęcia moralne chłopców i dziewcząt na zbliżonych oprzeć zasadach?