A jednak ileż razy przez proste nawyknienie, przez niewykorzeniony nałóg niejeden z nich zrani swą towarzyszkę lekceważeniem tego, co ona czcić przywykła, profanacją jej ideałów, wyśmiewaniem jej najdroższych świętości.

Czy nie oszczędziłoby się obojgu wielu niespodzianek, starć, zawikłań i nieporozumień, gdyby ich kształcono w równym poszanowaniu wspólnego ich przeznaczenia, w tej samej czci dla uczucia, które ma łącznik między nimi stanowić?

Czyby nie należało roli męża przedstawiać chłopcom poważniej, nie z czysto materialnej lub wyłącznie humorystycznej strony?

Czy nie zyskałoby się na tym, że przez głębsze poznanie i szczersze uznanie duchowej istoty kobiety mężczyzna umiałby w umysł swojej żony wniknąć i w potrzebie nią pokierować?

Czy nie stałby się on dla niej wtedy istotną, moralną, a nie jak dzisiaj wyłącznie prawie materialną podporą? Zyskałaby na tym żona, zyskałyby zaś przede wszystkim dzieci.

Dziś jeżeli który mężczyzna jest dobrym ojcem (a jest ich dość wielu, przyznać należy), to jest nim tylko na mocy bardzo dobrej woli i przez intuicję.

Nikt przecież dotąd chłopców na dobrych ojców nie wychowuje, tak jak się wychowuje dziewczęta na dobre matki, i dlatego też znowu w kierowaniu dziećmi kobiety zdradzają pewną umiejętność i konsekwencję, mężczyźni samouctwo wraz z jego błędami, łagodzonymi niekiedy przez szczęśliwe natchnienia.

Prawda, że wychowanie spoczywa o wiele więcej w ręku matek niż w ręku ojców, prawda i to, że dzieci z tymi ostatnimi wiele mniej przestają i o wiele mniej podlegają ich wpływom, żeby jednak usprawiedliwić zupełną ignorancję mężczyzn w tym kierunku, należałoby odjąć ojcom wszelką władzę nad dziećmi i usunąć je absolutnie od ich wpływu.

Zajęty pozadomową pracą mężczyzna osobiście nad wychowaniem swych dzieci pracować nie może, może jednak bardzo często paraliżować dążenie matki, krzyżować jej plany, niekiedy jednym niewłaściwym postępkiem zniweczyć mozolną pracę wielu dni, tygodni, miesięcy.

Rzadki jest niezmiernie typ człowieka, który umie właściwie postępki swych dzieci oceniać, nie mówiąc już o stosowaniu odpowiednich środków lub przeprowadzaniu konsekwentnej metody.