kombinacja punktów, które połączywszy gmatwaniną linii,

otrzymasz klarowny obraz. Ciamka, oblizuje się, ślini

leszcz jadący sprzedawać się w Berlinie, prawdziwe widowisko, jak zmysłowo je gruszkę.

Przed snem pocałunek: wyciera starannie usta o plecak służący mu za poduszkę.

Ja wysiadam niedługo. Też sobie pozwolę na luksus

soczystego owocu, wciąż czuję w żołądku ostry kuksaniec kuksu.

O, trzymający w dłoniach gędziebne naczynia, wolni od trup i grup

powietrzni muzykanci, gdzie mój trup znajdzie grób?

Kto odda niesprawiedliwość wymyślonym zaletom?

Kto mnie opłacze waletą? Kto pójdzie za lawetą? Damy przeciwko waletom?