II

Kiedyś strażnicy grobu nieznanego żołnierza, odporni na wiatr i żarty

rekruci sztywni jak knoty zastaną przy zmianie warty

odwalony kamień. Oszaleje wojskowa żandarmeria. Tłumnie

zwalą fotoreporterzy, by uwieczniać pustkę w urnie czy trumnie.

Już widzę, jak główny strateg stratą gieroja się martwi.

A to może i dobrze, że po wszystkim jesteśmy tak niedoskonale martwi.

Znam takich. Z papierosem w zębach i w dresie

młody sukinkot trafia raz za razem, pewnie pewien, że się

nie zestarzeje, przenigdy. Obwieszcza to niebu krzykiem.