— O! — odparł syn — ani ździebełka już zjeść nie może.
Ale ojciec chciał sam się przekonać, czy to prawda, poszedł więc do obory i zapytał:
— Najadłaś się, kózko?
Kózka zaś odparła:
Me, me, me,
Nie najadłam się!
Po rowach skakałam,
I trawki szukałam,
Lecz nie było ni ździebełka, meee...
— A to łotr dopiero! — wykrzyknął krawiec w gniewie i zbił syna łokciem, po czym wygnał go z domu.