— Filip Brant — Ameryka!
I natychmiast, wskazując palcem na siebie samą, dodała żywo:
— Celia Armin — Danmark!
— Danmark! — powtórzył. Naprawdę? Pochodzisz z Danii? Z Danii? Danmark?
Skinęła potakująco głową.
— Danmark — Kobenhavn — wymówiła wyraźnie.
— Dania — Kopenhaga! No, Bogu dzięki, zaczynamy wreszcie rozmawiać! Celia Armin z Kopenhagi. Ale to mi jeszcze nie wyjaśnia, jakim sposobem znalazłaś się tutaj?
Wskazał ręką na podłogę i szerokim gestem ogarnął cztery ściany izby:
— Jakim cudem znalazłaś się tutaj?
Odpowiedź zdziwiła go niesłychanie. Oto Celia mówiła gorączkowo: