W ten sposób Finek zjawił się w domu państwa Rosochackich.
VIII
Co się działo gdy koszyk z pieskami znalazł się tuż przy łóżku Dzidzi! Czy warto o tym pisać? Przecież tak łatwo to sobie wyobrazić!
Tym więcej było radości i uciechy, że lekarz pozwolił Dzidzi przejść z łóżka na fotel. Mogła więc siedząc przyglądać się psiakom, które zaraz po wyjściu z koszyka rozpoczęły zaznajamiać się z nowym mieszkaniem.
Finek wytoczył się z koszyka! I zaczął natychmiast starannie badać podłogę.
Z noskiem przy ziemi krążył tu i tam po pokoju. Obiegł dokoła nogi fotela, na którym siedziała Dzidzia. Przysiadł na chwilę. Później jak strzała puścił się przed siebie. Prosto w to miejsce, gdzie połyskiwała na podłodze plama słoneczna! Po drodze natrafił na frędzle dywanu, który leżał pod stołem. Zaplątał się w nie. Usiadł. I pomrukując gniewnie, zaczął targać za róg dywanu. A czynił to z takim wysiłkiem, że co chwila przewracał się na ziemię.
Walka z dywanem nie zajęła go jednak na dłużej.
Świat jest tak wielki i tyle w nim rzeczy ciekawych!
Finek ujrzał przed sobą coś wielkiego, coś potwornego, sterczącego wprost z podłogi. Zbliżył się. Powąchał ostrożnie. Obszedł dokoła. Szczeknął raz i drugi na nogę stołu. I poszedł dalej.
A pędził szybko! Węszył zawzięcie! Bo szedł smugą jakiegoś mocnego zapachu! Bardzo ciekawego zapachu! Takiego zapachu nie wąchał dotąd nigdy!