Wtem uczuł, że ktoś chwyta go za kark! Podnosi w górę! I znów ten świerzbiący ból w szynkach.
To Katarzyna, która zawsze nie wiadomo skąd się zjawiała, chwyciła Finka i okładała porządnymi klapsami! A później zamknęła skowyczącego pieska w ciemnej komórce na schodach.
I zrozum tu, biedny psie, ludzi!
XVI
Ciocia Musia przywiozła mamie Dzidzi w upominku piękną skórę przed łóżko.
Katarzyna, gdy jej pokazano prezent cioci, pokiwała głową i powiedziała:
— Tylko ją położyć na ziemi! Zaraz nasz Finek pokaże, co potrafi! Już on da radę tej skórze. Strzępy z niej tylko zostaną!
Nie bardzo wierzono przepowiedniom Katarzyny. Wszyscy wiedzieli o tym, że miała ona zawsze z Finkiem na pieńku. Położono więc uroczyście piękną skórę przed łóżkiem. I pani Rosochacka nie mogła się nacieszyć miękkością i puszystością futra.
A Finek? Czy Finek nie zwrócił uwagi na prezent cioci Musi? Nie? Dlaczego?
Dlatego, że Finek tego dnia nie pokazywał się wcale w sypialnym pokoju! Był zajęty gdzie indziej.