Dlaczego właśnie chusteczkę?
Bo była uperfumowana wodą kolońską, jakiej używała ciocia Musia!
Finek schwycił chusteczkę. Zaciągnął ją w najciaśniejszy kąt pomiędzy szafą z naczyniami i paką. Położył się na niej. Szarpał ją. Targał! A warczał przy tym coraz zawzięciej! Bo był zły, że oprócz chusteczki nie znalazł nic więcej!
Z chusteczki, niestety, nic nie zostało! Finek wstał i wyszedł na środek kuchni. Ziewnął głośno. Był znudzony i zawiedziony.
Opadły go myśli czarne, najczarniejsze. Rozejrzał się dokoła. Znalazł jedyną rzecz, godną w takiej chwili jego uwagi!
Węgiel!
Siadł więc przy koszyku z węglem. Pogryzał od niechcenia jeden kawałek po drugim.
Gryzł bez smaku. Chrupał bez zapału. Tak sobie. Aby się czymś zająć w tej smutnej godzinie zawodu i niepowodzenia.
XIX
Tego dnia po obiedzie Katarzyna wybierała się do ciotki. Staruszka przyjechała do Warszawy i wezwała ją do siebie.