Katarzyna postanowiła wystąpić strojnie i okazale. Do okazałości stroju należała właśnie owa jedwabna chusteczka.
Zajrzała więc pod poduszkę. Pusto. Przetrząsnęła całą pościel. Ani śladu! Szukała na podłodze! Jak kamień w wodę!
Zrzuciła całą pościel na ziemię. Przejrzała Wszystko. Nie ma!
— Przeciem nie zgubiła — medytowała. — Kiedym to ją miała ostatni raz? Aha! Wczoraj rano! A może wsadziłam ją przez zapomnienie do kuferka?
Dopadła do kuferka. Otworzyła wieko i wyrzuciła wszystkie rzeczy na podłogę.
Ani widu, ani słychu!
Katarzyna siadła na sienniku. Myśli, przypomina sobie, rozważa. Gdzie by też jeszcze mogła być ta prześliczna chusteczka.
— Co się stało? — spytała zaniepokojona pani Rosochacka wchodząc do kuchni.
Katarzyna bąknęła coś niewyraźnego w odpowiedzi. I zabrała się z ciężkim sercem do sprzątania kuchni.
A Finek dojrzał tak niezwykły, a tak miły jego oku porządek na podłodze. Odsadził się. I jednym susem znalazł się w samym środku kuchni!