Odbił się od szafki! Skoczył na klatkę.
Klatka przekrzywiła się na gwoździu. Ale nie spadła. Natomiast Finek rymnął14 po drugiej stronie szafki na podłogę, aż jęknęło.
— To nie jest zabawa dla przyzwoitego psa! — stęknął dobrze potłuczony. — Dość tych niemądrych skoków! Szkoda czasu! Kubeł na nas czeka! — powiedział sobie i ruszył wprost do kubła.
XXI
Finek znalazł się wreszcie wobec kubła ze śmieciami! Aż mu dech zaparło ze wzruszenia!
Trząsł się cały! Dygotał jak w febrze15! W pyszczku czuł suchość. Oblizał się. I aż przysiadł na podłodze z dziwnej niemocy, jaką uczuł w sobie.
Wąchnął zrazu lekko. Później zaciągnął się głęboko, całymi płucami.
„Rozkosz! Co za zapachy! Wszystko tu pachnie! Wszystko, czego tylko dusza zapragnie!’’ — pomyślał, zamknął oczy z rozkoszy.
I nagle rzucił się na skarby w kuble.
Chapnął marchewkę pachnącą rosołem! Cudowna!