— Aaj! Aj! Aj! Co to jest? Boli! Boli! — skowyczał Finek.
— Masz! Masz! — wołał Bielak nie przestając kuć.
A kury przyglądały się rozprawie z psem z wysoko wyciągniętymi szyjami. I dogadywały:
— To, to, to, to! To, to, to, to! Dobrze mu! Tak, tak, tak!
Finek, gdy się tylko mógł poderwać, wyskoczył z kurnika jak oparzony! Odbiegł o kilka kroków. Siadł na ziemi.
Wszystko go bolało! Wylizywał więc starannie obolałe miejsca.
A od czasu do czasu naszczekiwał na koguta! Ale ostrożnie, z daleka! Położył się później na słońcu. I zdrzemnął się rozkosznie, bo dzień był ciepły i słońce przygrzewało uczciwie.
XXIV
Finek się obudził. Spojrzał na kurnik. Postanowił, że całej tej sprawy z kogutem płazem puścić nie może. Przecież taki kogut gotów pomyśleć sobie, że pies dostał lanie i schował do kieszeni.
Nigdy!