Otworzył przy tym jedno oko i spoglądał pytająco na Femcię z dachu drwalki.

— Ten mały psiak wystraszył mi dzieci! Odpędził je od miski! Ugryzł mnie w bok! Ugryzł mnie, mnie, mnie! — biadała.

— Gdzie on jest? — pyta Maciuś.

— Przy misce — powiada Femcia.

— Co robi?

— Wyjada wszystko.

— Będzie on za swoje miał, miał, miał! — zawołał Maciuś, zeskoczył z drwalki i jednym skokiem stanął przy misce.

— Precz, precz, precz! Pfuj, pfuj! — parsknął na Finka.

I jak trzepnie go po boku raz, drugi, trzeci!

Psu jasne świeczki w oczach stanęły. A Katarzyna przypomniała mu się jak żywa.