— Widziałeś? — szepnął Puc zdruzgotany tym, co zobaczył.
Bursztyn nie odpowiedział nic.
Ale za to panna Agata krzyknęła i puściła koszyk z Mikadem na ziemię.
Bursztyn ugryzł ją w łydkę.
Robił to rzadko, ale zawsze boleśnie.
Odskakiwał po tej operacji w bok i robił taką minę, jakby nie wiedział, o co chodzi.
Panna Agata schwyciła się za nogę.
— Zabijcie tego kundla! Jest na pewno wściekły! — krzyknęła i rzuciła się przez omyłkę na Puca z parasolką.
Puc wyszczerzył na nią zęby i syknął:
— Ręce z daleka! Bo ja takich poufałości nie lubię!