— Jakeś ty się uchował31? Naprawdę nie umiesz?

Mikado milczał.

Pucowi żal zrobiło się psiny, więc powiada:

— Chodź! Idziemy na podwórze.

— A co to jest podwórze? — spytał Mikado.

Znów Puc rzucił okiem na Bursztyńsia, a Bursztyn na Puca.

I już Bursztyńsiowi przyszła ochota pośmiać się z Mikada, ale Puc tak spojrzał na niego, że Bursztyńsiowi odeszła chęć do drwin, jakby jej nigdy nie miał.

— Co tu wiele gadać, chodźmy! — rzucił Puc.

Poszły. Przodem sadził Puc, za nim Mikado, Bursztyńsio zamykał pochód.

Szły szybko, a ostrożnie. Puc się bał, że po drodze mogą spotkać Katarzynę, która gotowa zrobić coś nieoczekiwanego, czym zepsuje zabawę.