— Widzisz, najważniejszą osobą w domu jest Katarzyna. Ona daje wszystkim jeść. Rozumiesz, że od takiej osoby zależy wszystko. Trzeba się z nią liczyć. Tym bardziej że ona nie lubi, jak się jej sprzeciwiać. Zaraz się bierze do trzepaczki.
— Co to jest trzepaczka? — spytał Mikado.
Tu już i Puc nie wytrzymał. Krzyknął do Bursztyna, który wylizywał miskę:
— Bursztyn, on nie wie, co to jest trzepaczka!
Bursztyn wziął w obronę Mikada.
— Może jego, kiedy coś zbroi, biją dyscypliną jak Kucusia — powiedział pojednawczo.
— Mnie nigdy nikt nie bił — z dumą oświadczył Mikado.
I Bursztyn, i Puc spojrzeli w tym miejscu na Mikaduchnę oczyma okrągłymi z podziwu, a wielkimi jak talary.
— Buja! — krzyknął Bursztyn.
— Raz moja pani chciała mi dać klapsa, alem ją ugryzł w rękę — powiedział spokojnie Mikaduchna. — Odtąd nikt mnie nie śmiał dotknąć.