coraz wyżej na mój grób!

Dmij, wichuro! strzaskaj płytę,

nieśmiertelny połam bluszcz,

Nasyp z gliny zrównaj z ścieżką

dla zawziętych, marnych stóp.

Z korzeniami wyrwij jodłę,

przeniesioną z gęstych puszcz,

Próchniejące kości roznieś —

suche kości to twój łup,

Lecz nic więcej! Ten, co sycił