aż do ziemi krzyże gnij!

Płaszcz potargaj na łachmany,

z rąk podróżny wytrąć kij!

Mogę stanąć, jak wylękły,

mogę jęknąć na ten znój,

Mogę skrzepłą krwią rozpaczy

o niebieski rzucić skłon,

Lecz tej dumy mi nie wydrze

twój, szalony wichrze, gon3!

III