lecz Ciebie dojrzeć nie mogę...
To ludzka ciżba się sypie,
a każdy na swoim grzbiecie
ciężar Twej męki dźwiga,
co go na wieki gniecie...
I płacz rosami opada
i jęki szumią bez końca,
a westchnień mgławy opar
przyćmiewa okrąg słońca.
Pomiędzy trupów kłęby,