gdzie świeża krew się dymi,

wbiłeś znak Twego istnienia,

Twej śmierci znak olbrzymi.

Szaleństwem pijane widma,

gdzieś w pustce gubiąc oczy,

wrzeszczą nad klęską Żywota,

że ból go z Tobą jednoczy.

A ja pod krzyżem stoję —

nie Matka Boleściwa —

i nie wiem, czemu cierpienie