Włosami łzy me obetrę,

co święte stopy Mu zleją,

i wołać będę przez wieki:

Tyś jeden mą nadzieją!

Tak idę, biedna Maryja,

tak mijam drogę za drogą,

szukam i patrzę i słucham,

zmysły go znaleźć nie mogą.

Gdzieś tylko na krańcach świata

zobaczę jakieś widziadła: