Czasami tylko wicher

piaskiem mi w oczy uderzy,

a uszy moje usłyszą

ryk oszalałych zwierzy.

Czasem się z wolna, po cichu

przyczołga widmo węża,

stal zimnych ócz we mnie topi,

kręgi swe ku mnie wypręża.

Czasem upadnę, znużona,

przy jakimś sępa szkielecie,