W przedziwnie miękkich kędziorach

włos ci na barki spływa —

była li kiedy rozkosz

ach! tak gorąca?! tak żywa?!...

Albo ty będziesz wybrany,

ty z tą źrenicą niebieską —

jak słodko blednąć musi,

gdy zajdzie niewinną łezką!

Przy moim licu gładkim

łagodnie ci głowę złożę i,