jaki kwiat w drodze się zdarzy —

i pęk tych niewiniątek

kładłam na stopniach ołtarzy.

Żyjesz li? matko moja?

Jest jeszcze szereg długi

twych komnat? Snują się jeszcze

w dziedzińcach sługi i cugi?

O straszna, złowróżbna chwilo!

O straszne nieba i piekła!

kiedy się do mnie pokusa