i warkocz im rozplatał

i rzucał je pijane

w szalony tłum pijanych.

Śpiew, harfy, chutne krzyki

i nagie ciała w pląsach:

świat wszystek się rozszalał,

jak tabun dzikich koni —

sam Szatan mu przygrywał...

A ja, zluźniwszy rzemieńca,

pełnego srebra i złota,